Karkonosze mają Śnieżkę, Góry Stołowe Szczeliniec. Góry Złote nie mają szczytu, który sam z siebie ściągałby tłumy, i chyba właśnie dlatego można tu wyjść na grzbiet w sierpniową sobotę i przez godzinę nie spotkać nikogo. Pasmo ciągnie się szerokim łukiem przez czterdzieści kilometrów, granicę państwa ma na własnym grzbiecie, a nazwę wzięło od tego, co przez wieki z niego wydobywano. W tym wpisie zaproponujemy Ci plan dziennej pętli ze Złotego Stoku na Jawornik Wielki, warianty na dłuższy i krótszy dzień oraz to, co zostało pod trasą po kilkuset latach kopania w tych zboczach. Zapraszamy do lektury!
ARTYKUŁ SPONSOROWANY
Złote Góry – czemu warto je odwiedzić?
Góry Złote leżą w środkowej części Sudetów Wschodnich. Grzbiet biegnie łukiem długości około czterdziestu kilometrów, od Przełęczy Kłodzkiej na północnym zachodzie, położonej na wysokości 489 m n.p.m., do Przełęczy U Trzech Granic na południowym wschodzie, gdzie jest już 1111 m n.p.m. Różnica sześciuset metrów między jednym i drugim końcem pasma mówi wszystko o tym, jak bardzo zmienia się tu charakter terenu.
Przez około trzydzieści dwa kilometry grzbietu przebiega granica państwowa. Po czeskiej stronie te same góry noszą nazwę Rychlebské hory, od ruin zamku Rychleby. Dla planującego wycieczkę ma to jedną praktyczną konsekwencję: sporo tras naturalnie przedłuża się na drugą stronę, a nasze mapy urywają się dokładnie tam, gdzie zaczyna się ciekawie. Jeśli myślisz o czymś więcej niż jednodniowe wyjście, przygotuj sobie zawczasu podkłady z obu krajów.
Sama nazwa pasma nie wzięła się znikąd. Złoto wydobywano tutaj od średniowiecza, a w Złotym Stoku przy tej okazji rozwinęło się coś, co przyniosło miasteczku znacznie więcej pieniędzy niż samo złoto. Do tego wrócę przy okazji tego, co znajduje się pod trasą.
Złoty Stok jako baza wypadowa
Przez Złoty Stok przechodzą cztery znakowane szlaki:
- Główny Szlak Sudecki im. Mieczysława Orłowicza,
- zielony szlak Bardo – Niemojów,
- żółty szlak Radochów – Mąkolno,
- Szlak im. Jana Szczypińskiego.
Cztery szlaki w jednym niedużym miasteczku to w Sudetach rzadka wygoda. Oznacza ona, że pętlę da się zamknąć bez podjeżdżania samochodem do punktu startu i bez kombinowania z powrotem autobusem, który w tych stronach jeździ, kiedy chce. Zostawiasz auto w miasteczku, wychodzisz z rynku i wracasz na rynek.
Zbieg szlaków wypada w centrum, w okolicy dawnej mennicy. Stąd czerwony, zielony i żółty idą jeszcze przez chwilę razem, a potem rozdzielają się na obrzeżach zabudowy. To dobry moment, żeby sprawdzić, czy idziesz za właściwym kolorem, bo pierwsze kilkaset metrów wygląda identycznie dla wszystkich trzech.
Trasa główna: pętla na Jawornik Wielki
Podstawowy wariant na jeden dzień prowadzi żółtym szlakiem pod Przełęcz pod Trzeboniem, dalej czerwonym w rejon Jawornika Wielkiego, a następnie czerwonym z powrotem w dół do Złotego Stoku. Najwyższym punktem pętli jest Jawornik Wielki, 872 m n.p.m. Całość wyceniana jest na około siedemnaście punktów GOT.
- Odcinek pierwszy: Złoty Stok – Przełęcz pod Trzeboniem, żółty szlak. Około 4,9 km, w przybliżeniu 1 godzina 50 minut podejścia. To najbardziej pracochłonna część dnia, bo tutaj zdobywa się większość wysokości. Idzie się głównie drogami leśnymi, więc tempo zależy raczej od kondycji niż od techniki.
- Odcinek drugi: przełęcz – rejon Jawornika Wielkiego, czerwony szlak. Około 1,5 km dalej, licząc od startu jesteś po ok. 2 godzinach 30 minut i 6,4 km. Grzbiet Gór Złotych jest w tym miejscu zalesiony, więc widoków nie szukaj na samym szczycie, a na przecinkach, przy przełęczach i w miejscach po dawnych wiatrołomach. To zresztą cecha całego pasma i powód, dla którego bywa niedoceniane.
- Odcinek trzeci: zejście czerwonym do Złotego Stoku. Zamknięcie pętli, w dół tą samą stroną grzbietu.

Kilka uwag do planowania, których nie wyczytasz z mapy
- Kierunek pętli ma znaczenie. Wychodząc żółtym, trudniejsze podejście masz na świeżych nogach i wcześniej w ciągu dnia, kiedy jest chłodniej. Odwrotnie oznacza dłuższe, mniej wyraźne zejście na końcu.
- Czasy podane wyżej to czasy przejścia, bez postojów. Realny dzień z przerwą na kanapki i fotografowanie to około pięciu godzin.
- Na trasie nie licz na punkt gastronomiczny. Wodę i jedzenie bierzesz z miasteczka.
- Późną jesienią liczy się nie tyle długość trasy, ile długość dnia. Zejście czerwonym po zmroku jest do zrobienia, ale przyjemne nie jest.
Warianty wycieczek na dłuższy i krótszy wypad
Wariant z Borówkową, na mocny dzień. Z Przełęczy Lądeckiej zielonym szlakiem na Borówkową, następnie zielonym i żółtym na Jawornik Wielki, a stamtąd zejście czerwonym do Złotego Stoku. Wymaga podwózki albo dwóch samochodów, ale daje znacznie dłuższe przejście grzbietem i najlepsze panoramy, jakie to pasmo ma do zaoferowania.
Przejście na czeską stronę. Złoty Stok – Bílá Voda, około 13,3 km, w przybliżeniu 4 godziny 25 minut. Trasa jednokierunkowa, wymagająca sprawdzenia powrotu, ale to najprostszy sposób, żeby zobaczyć, jak zmienia się krajobraz po drugiej stronie grzbietu. Kto zna z tego serwisu kamieniołomy Zulovej albo Medvědí Kámen, znajdzie tam swoje klimaty.
Krótsza opcja w polskich granicach. Złoty Stok – Orłowiec, około 10,2 km, w przybliżeniu 3 godziny 31 minut.
Na pół dnia, spacerowo. W bliskiej okolicy miasteczka jest kilka miejsc, które da się połączyć w spokojne kilka godzin: Jar Złotego Osła, Czarny Staw, Góra Krzyżowa, a także pozostałości dawnych wapienników. Wariant dla kogoś, kto przyjechał z dziećmi albo ma pół dnia przed powrotem do domu.
A co poza trasą?
Wracam do tego, od czego pasmo wzięło nazwę. Idąc grzbietem, przechodzisz nad terenem podziurawionym kilkuset latami górnictwa. Wyrobiska w rejonie Złotego Stoku liczy się w dziesiątkach kilometrów, a część z nich zachowała się na tyle dobrze, że da się w nie wejść.
W terenie i na mapach napotkasz nazwy sztolni: Gertruda, Czarna Górna, Książęca, Ochrowa. Znajdziesz też źródło arsenowo-żelazowe, które jest tu istotną wskazówką historyczną. W Złotym Stoku wydobywano złoto, ale prawdziwe pieniądze przyszły z arsenu, pozyskiwanego z tych samych rud. Miasteczko było jednym z najważniejszych europejskich ośrodków jego produkcji, co zostawiło ślad zarówno w architekturze, jak i w statystykach zdrowotnych dawnych mieszkańców.
W samym mieście warto rozejrzeć się za dawną mennicą i Kamienicą Fuggerów. Nazwisko nie jest przypadkowe. Augsburski dom bankierski, który finansował cesarzy, miał tu swoje interesy, co dobrze pokazuje, o jakiej skali przedsięwzięcia mówimy w miejscu, które dziś jest kilkutysięcznym miasteczkiem.
Część podziemi udostępniono zwiedzającym. Kopalnia Złota w Złotym Stoku prowadzi trasy z przewodnikiem przez dawne wyrobiska, w tym do podziemnego wodospadu, a także przejazd podziemnym tramwajem i spływ łodzią korytarzem wypełnionym wodą. Obok podziemnej trasy działa Sztolnia Ochrowa, w której uwagę przyciągają barwy skał, Średniowieczna Osada Górnicza z odtworzonymi technikami pracy oraz Muzeum Górnictwa i Historii Złotego Stoku. Do wyboru są też aktywności, w których robi się coś samemu: płukanie złota, wybijanie monety, odlewanie sztabki, poszukiwanie minerałów.
Dla wędrującego ma to jeszcze jeden walor. W sztolni temperatura trzyma się na podobnym poziomie przez cały rok, niezależnie od tego, czy na zewnątrz jest lipcowy upał, czy listopadowa mżawka. To rozwiązanie na dzień, w którym prognoza każe zrezygnować z grzbietu.
Praktyczne informacje i wskazówki dla turystów
- Dojazd. Złoty Stok leży przy drodze krajowej nr 46, na trasie Kłodzko – Nysa. Od Kłodzka to około dwudziestu pięciu kilometrów, od Wrocławia niespełna sto. Miasteczko jest małe, więc z parkowaniem nie ma dramatów poza szczytem wakacyjnego weekendu.
- Sezon. Wiosną i jesienią pasmo pokazuje się najlepiej, bo bezlistne drzewa otwierają widoki, których w lipcu nie ma. Zima przy pokrywie śnieżnej wymaga raczków na zejściu czerwonym. Lato jest wygodne pod względem długości dnia, ale to najbardziej zacieniona pora na tych trasach i jednocześnie moment, w którym w miasteczku jest najwięcej ludzi.
- Mapy i ślady. Arkusz „Góry Złote” z 2022 roku obejmuje obszar od Paczkowa do Jeseníka i od Oldrzychowic Kłodzkich do Jarnołtowa, z kilometrażem i czasami przejść po obu stronach granicy. W terenie sprawdza się Mapy.com, zwłaszcza w wariantach transgranicznych, gdzie czeskie znakowanie jest lepiej odwzorowane niż na wielu polskich podkładach. Ślad warto mieć wgrany offline, bo zasięg na grzbiecie bywa wybiórczy.
- Ekwipunek. Nic nadzwyczajnego: buty z porządną podeszwą na zejście, kurtka przeciwwiatrowa na grzbiet, dwa litry wody na osobę w cieplejsze dni. Jeśli w planie masz również podziemia, dorzuć cieplejszą warstwę do plecaka. Różnica między sierpniowym południem na zewnątrz a wnętrzem sztolni jest odczuwalna.
- Godziny i rezerwacje. Podziemia w Złotym Stoku są otwarte codziennie w godzinach 9:00–17:30, bilety kupuje się w kasach na miejscu. Wyjątkiem jest podziemny spływ łodzią, na który obowiązuje rezerwacja telefoniczna z co najmniej jednodniowym wyprzedzeniem. Jeśli to właśnie ten punkt jest dla ciebie najważniejszy, zadzwoń przed wyjazdem, a nie po zejściu ze szlaku.
- Po trasie. Na terenie kompleksu działa kilka punktów gastronomicznych, w tym Kuźnia Smaków, Stara Kruszarnia i pierogarnia, a także noclegi i osobny Camper Park. Dla kogoś, kto planuje dwa dni w pasmie i nie chce co wieczór przesiadać się do auta, to wygodne rozwiązanie.
Wycieczka w Góry Złote różni się od tej w Karkonosze. Nie będzie to wyjazd wyczynowy, a zamiast tego odwiedzisz grzbiet, po którym idzie się w spokoju, przełęcze z widokiem na Kotlinę Kłodzką, granicę, którą przekracza się pieszo, i miasteczko, które przez czterysta lat żyło z tego, co pod tym grzbietem leży. I właśnie ta różnica sprawia, że warto zaplanować tu coś więcej niż samo chodzenie po górach. Trasa, którą przeszedłeś, ma swój odpowiednik kilkadziesiąt metrów niżej: korytarze wykute w skale, wodospad, którego nie widać z powierzchni, i ślady pracy ludzi, którzy nadali temu pasmu nazwę. Zejście ze szlaku nie musi być końcem dnia, może być momentem, w którym te same góry pokazują się od środka. Jeśli chcesz połączyć jedno z drugim, sprawdź trasy zwiedzania, godziny i pakiety biletów na stronie Kopalnia Złota i ustaw wizytę na ten sam dzień, w którym schodzisz z Jawornika. Grzbiet z góry, wyrobiska od dołu, jedno miasteczko jako baza. Trudno o lepiej dopasowany plan na weekend w Górach Złotych.





















